Link :: 07.02.2010 :: 15:58
za każdym razem jak jestem daleko od Niego dłużej niż kilka godzin czuję, że tracę coś ważnego z naszego życia.
przywiązałam się może trochę za mocno. może trochę za mocno czuję wszystko co z Nim związane. może za mocno kocham.
może wszystko co jest związane z Nami za mocno odbieram, ale tyle czasu czekaliśmy na siebie, że nie mogę czuć inaczej.
nie wyobrażam sobie życia bez jego czułych dłoni, błyszczących oczu, bez tego radosnego uśmiechu i zapachu prawdziwego mężczyzny, którym nasiąka moja skóra.

ale wiem, że ta ucieczka dobrze mi zrobi.
dobrze zrobi mojemu sercu, duszy i umysłowi.
musiałam odpocząć i mimo tego, że dopiero dzień jak jestem tu, to czuję, że jest mi lepiej.

a we wtorek wieczorem pełna nowych sił wtulę się w Jego ramiona i poczuję się tak jak zawsze.

Komentuj (1)


Link :: 02.02.2010 :: 19:43
Był ostatnio czas kiedy muzyka mogła dla mnie nie istnieć.
Wolałam zamknąć się w ciszy, w swoich myślach.

Ale teraz odświeżyłam mojego iPoda i chłonę muzykę każdym milimetrem a nawet mikrometrem mojego ciała, każdym porem, każdym nawet najmniejszym włoskiem.
Moja playlista jest chyba najbardziej zróżnicowaną muzyką świata: od metalu po pop, od muzyki klasycznej po hip hop.
Ale taka już jestem, zróżnicowana.
Są piosenki które mam zawsze przy sobie, a są takie tylko chwilowe.
Są piosenki, które przypominają mi najwspanialsze momenty mojego życia, które sprawiają że sama się do siebie uśmiecham.

Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, tak szczerze do bólu, bez niedopowiedzeń. Serce przy sercu.
Analizujemy wiele sytuacji. Bo wiele dziwnych splotów wydarzeń ostatnio, które pokomplikowały dużo.
Nienawidzę imienia Anna.



Komentuj (7)


Link :: 26.01.2010 :: 14:25
i doczekałam się poniedziałkowego wieczoru.
jestem już po najbardziej parszywym, najgorszym, najwredniejszym egzaminie w tej sesji, a może w ciągu całych studiów?
i zdałam go! :)

więc wczorajszy wieczór był świętem, było chilijskie wino, Sherlock Holmes i kolejny odcinek true blood. były i wygłupy i śmiechy, planowanie i wspominanie. i analiza psychologiczna niektórych ludzi. miło było.
a dziś? dziś od rana na uczelni badania na pracę mgr robiłam, kilka godzin w rękawiczkach wykończyło moje dłonie. a potem dobiłam je szorowaniem mieszkania i odsierścianiem dywanu (na kolanach z wilgotną gąbką), ale dzięki temu czuję się idealną panią domu, ZNÓW! możemy zobaczyć kolory na dywanie i jakoś tak przyjemnie siedzieć w czystym otoczeniu ;)
całe szczęście, że wczoraj mój wewnętrzny skąpiec przemyślał sprawę i bez skrupułów pozwolił mi kupić jedyny, niezawodny i idealny krem do rąk, bo teraz bym siedziała z czerwonymi, pękającymi do krwi dłońmi i płakała, że nie mogę teraz nic zrobić.

kupiłam dziś wiosnę do domu.
ciekawe ile dni będzie żył? :)




nasz Marli to już duży chłopak, sam wchodzi do wanny i czeka aż ktoś zwróci na niego uwagę, żeby go wykąpać ;)
na spacerach coraz ładniej chodzi i się słucha, taki nasz idealny pies.



Marley & MM ;)


a morze zamarzło, kilka lat temu i tak było gorzej..


Komentuj (8)





¤ ¤ ¤